Sabalenka zdobija szczyty, ale Raducanu zaskakuje!
2025-07-04
Autor: Agnieszka
Aryna Sabalenka, niepokonana do tej pory na kortach Wimbledonu, stawiła czoła niełatwym wyzwaniom, ale to nie wystarczyło, by zatrzymać rewelacyjną Emmę Raducanu. W trzeciej rundzie, po emocjonującej walce, to Brytyjka zdołała zamknąć mecz na swoją korzyść!
Sabalenka, aktualna liderka rankingu WTA, już w pierwszej rundzie musiała stawnić czoła Ciężkiej Kanadyjce Carson Branstine, wygrywając 6:1, 7:5. Później w zaciętej potyczce z Czeszką Marie Bouzkovą, wygrała 7:6(4), 6:4, pokazując, że jest w doskonałej formie.
Spotkanie z Raducanu zapowiadało się jako prawdziwe widowisko. Brytyjka, która wyeliminowała triumfatorkę z ubiegłego roku, Marketę Vondrousovą, wygrywając 6:3, 6:3, zyskała ogromne zaufanie kibiców.
Wybuch emocji na korcie nie pozwalał widzom na chwilę wytchnienia. Już w pierwszych gemach obie zawodniczki musiały bronić się przed break pointami. Raducanu szybko zyskała przewagę, pokonując Sabalenkę w piątym gemie, ale Białorusinka nie zamierzała się poddawać, zdobywając kolejne gemy.
Najbardziej pamiętnym momentem był dziesiąty gem, w którym Sabalenka zmarnowała aż siedem piłek setowych. Po nieudanych próbach, Raducanu skorzystała z okazji i zamknęła seta wygraną w tie-breaku 7:6(6). To była doskonała ilustracja na to, jak nieprzewidywalny jest tenis.
Druga partia rozpoczęła się od wymiany pewnych serwisów, jednak w czwartym gemie Raducanu odebrała przewagę Sabalence, prowadząc 4:1. Mimo chwilowego zawirowania, w drugiej części seta liderka rankingu pokazała swoją moc, odrabiając straty i zyskując przewagę do 5:4.
Końcowa partia zakończyła się wynikiem 6:4 dla Sabalenki, która awansowała do kolejnej rundy, gdzie czeka na nią Belgijka Elise Mertens. Jak będzie wyglądać dalsza droga obydwu zawodniczek? Czy Raducanu jeszcze raz zaskoczy świat? Czas pokaże!