"Szadź 4": "Niezwykła podróż i cenne doświadczenie - Maciej Stuhr otwiera się na temat nowej roli"
2024-10-23
Autor: Ewa
Maciej Stuhr, uznany aktor i komik, powraca na ekrany w ostatnim sezonie "Szadzi", który przynosi niespotykane wyzwania aktorskie. Rozmawia z Sylwią Szostak z Interii o swojej karierze, polskim kinie oraz cennych lekcjach, które wyniósł z pracy nad tym serialem.
Stwierdził, że obecny stan polskiego filmu wymaga przemyśleń. "Tęsknię za komedią, która potrafi rozbawić całe sale kinowe. Kiedyś mieliśmy złoty czas polskich komedii, ale obecnie brakuje nam odpowiednich tytułów", powiedział. Wskazał, że aby wspomnieć najlepsze z nich, musiałby cofnąć się o 40, 50 lat.
Stuhr przyznał, że przez ostatni rok zamienił aktywne aktorstwo na stand-up - formę rozrywki, która pozwala mu wrócić do korzeni. "Bardzo się cieszę, że mogę znów bawić ludzi. Te doświadczenia mnie uskrzydliły. Jako aktor w serialach jestem często postrzegany przez pryzmat wizerunku, ale ten czas na scenie stand-upowej dał mi nową energię", dodał.
Mówiąc o serialach, zauważył, że znacznie się one zmieniły w ostatnich latach. "Dziś opowiadanie historii przez wiele odcinków daje twórcom więcej możliwości. Nie boimy się dłuższych form narracyjnych, a są one tym, czego widzowie pragną".
Co więcej, podzielił się swoimi doświadczeniami z planu "Szadzi": "Z perspektywy czasu, gra Piotra Wolnickiego będzie dla mnie czymś, co na zawsze pozostanie w mojej pamięci. To nie tylko rola, ale także możliwość wyreżyserowania części tego sezonu - fantastyczne wyzwanie i cenne lekcje". Odczuwał, że drugi zawód, który postanowił wykonywać w przygodzie z reżyserią, przyniósł mu nowe spojrzenie na aktorstwo.
"W czwartej serii musiałem zmierzyć się z większymi wyzwaniami aktorskimi niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ moja postać boryka się z poważnymi problemami" - przyznał. Dodał, że czerpał również z wiedzy psychologicznej, którą zdobył na Uniwersytecie Jagiellońskim, co pomogło mu wiarygodnie przedstawiać złożoną postać Wolnickiego w trudnych okolicznościach.
Zapytał go również o stres, który towarzyszy pracy na scenie i przed kamerą. "Najbardziej stresujące jest dla mnie występowanie na żywo, gdzie reakcja publiczności jest natychmiastowa. W filmie jej nie ma, można poprawić błędy. Mimo to zawsze staram się pracować nad swoimi emocjami i osiągnąć spokój umysłu".
Na koniec, Stuhr podkreślił znaczenie rodziny w jego życiu i pracy. "Moją siłą są bliscy, którzy pomagają mi przetrwać w tym zawodzie pełnym stresów i zawirowań". Wspomnieniami i emocjami związanymi z "Szadzią" kończy swoją opowieść, pełen nadziei na kontynuację aktorskiej kariery oraz dalsze wyzwania artystyczne.