Szpitale onkologiczne w unfortunatej sytuacji: kontrowersje wokół funduszy z KPO
2025-08-11
Autor: Agnieszka
Szpitale onkologiczne bez wsparcia z KPO
Centrum Onkologii w Bydgoszczy oraz kilka innych wiodących placówek w Polsce, jak te w Warszawie, Opolu, Brzozowie, Lublinie czy Kielcach, znalazły się w trudnej sytuacji po tym, jak nie otrzymały środków z Krajowego Planu O odbudowy (KPO). Rocznie udzielają one około 250 tysięcy porad i hospitalizują 22 tysiące pacjentów, więc brak wsparcia jest nie do zignorowania.
"Nasze szpitale, które koordynują leczenie onkologiczne na szczeblu krajowym, zostały pozytywnie ocenione, ale niestety nierekomendowane do wsparcia z KPO" - stwierdził Jakub Kosikowski, rezydent onkologii i rzecznik samorządu lekarskiego.
Jedno kryterium decydujące o losach wniosków
W rozmowie z dziennikarzami, dyrektor Centrum Onkologii w Bydgoszczy, prof. Janusz Kowalewski, przyznał, że szpitalowi zabrakło zaledwie jednego punktu do otrzymania dofinansowania. Otrzymali 38 punktów na 47 możliwych, co stawia ich na krawędzi porażki.
"Część kryteriów była dla mnie niezrozumiała. Na przykład, nasz szpital nie otrzymał żadnych punktów za lokalizację, podczas gdy inne placówki z województw zachodniopomorskiego czy warmińsko-mazurskiego zgarnęły pięć punktów. Dlaczego Ministerstwo Zdrowia uznaje, że potrzeby tych ośrodków są większe od naszych?" - irytuje się dyrektor.
Inwestycje na czołowej liście priorytetów
Centrum onkologiczne starało się o fundusze na sfinansowanie nowoczesnego bloku robotycznego, który umożliwi przeprowadzanie operacji z użyciem robotów chirurgicznych, oraz na wymianę kluczowego skanera PET, który działa od 2009 roku. Łącznie szpital wnioskował o 73,7 miliona złotych.
W przypadku konkursu, mógł uzyskać fundusze na wszystkie projekty lub nie otrzymać nic. Dyrektor ma w planach odwołanie do Ministerstwa Zdrowia w kwestii niejasnych kryteriów oceny.
Ogromne różnice w przyznawaniu punktów
Jakub Kosikowski z Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej również wyraża zaniepokojenie dotyczące kryteriów oceny projektów. Przyznaje, że w jego oddziale brak środków na podstawowy sprzęt, a szpital boryka się z ponad 200-milionowym długiem.
"Nie uwzględniono wielu istotnych kwestii, jak układ dróg czy transport pacjentów. W mieście, w którym pracuję, mogę się spotkać z pacjentami z sąsiednich województw" - mówi Kosikowski.
Niezrozumiałe decyzje i brak analizy
Podobne kontrowersje dotyczą dotacji dla szpitala MSWiA w Lublinie, który otrzymał aż 47 milionów złotych na neurochirurgię, mimo że pacjentów z takimi przypadkami w regionie jest niewielu. Kosikowski zadaje pytanie o sensotworzenie czwartej neurochirurgii w tak bliskiej lokalizacji, gdzie już istnieją inne placówki.
Dodatkowo, biorąc pod uwagę, że otwarcie nowego oddziału wymaga kontraktu z NFZ, nasuwa się wątpliwość, czy konsultowano potrzebę jego utworzenia.
Niepewna przyszłość funduszy
Zarówno dyrektor Kowalewski, jak i Kosikowski są sceptyczni co do obietnicy byłej minister zdrowia, że szpitale, które nie otrzymały funduszy z KPO, mogą liczyć na wsparcie z Funduszu Medycznego.
"Pytanie brzmi, kiedy pacjenci skorzystają z tych środków, które przyjdą z zewnętrznych funduszy" - dodaje Kosikowski.
Ministerstwo zdrowia milczy w tej sprawie
Ministerstwo Zdrowia, zapytane o kryteria przyznawania funduszy, wskazuje, że to punktacja wniosków decydowała o rekomendacji, jednak nie wyjaśnia, jak te punkty były dokładnie przyznawane.
W odpowiedzi czytamy, że niestety nie wszystkie pozytywnie ocenione wnioski mogły zostać objęte wsparciem z powodu wyczerpania alokacji.