Tragiczna śmierć 24-letniego piłkarza po podróży na Zanzibar. Czy polski system ochrony zdrowia zawiódł?
2025-02-25
Autor: Michał
24-letni Aleksander Biegański zmarł niedługo po powrocie z Zanzibaru, gdzie spędził wakacje z dziewczyną. Zaledwie kilka dni po powrocie zaczął odczuwać objawy, które szybko przerodziły się w wysoką gorączkę i poważny stan zdrowia. Zdiagnozowano u niego malarię, jednak lekarze zignorowali ostrzeżenia rodziny o możliwości choroby tropikalnej.
Rodzina Biegańskich informowała personel szpitala w Katowicach o możliwym zarażeniu, jednak nie spotkało się to z odpowiednim odzewem. Ojciec Aleksandra, Dariusz Biegański, relacjonował dramatyczne chwile, opowiadając o nieudolnych staraniach o diagnozę, które zostały zbagatelizowane przez lekarzy.
Na Izbie Przyjęć Szpitala MSWiA w Katowicach, w wyniku braku odpowiednich działań, lekarze stwierdzili, że płuco Aleksandra są czyste, skupiając się na innych diagnozach, jak zapalenie wyrostka. Aleksander przeszedł operację, ale jego stan się pogarszał. Wkrótce po tym, jak rodzice wymusili na personelu przeniesienie ich syna do innego szpitala, wykonano test na malarię, który potwierdził zakażenie. Niestety, było już za późno, aby uratować jego życie.
Prof. dr hab. n. med. Anna Boroń-Kaczmarska w swoich wypowiedziach podkreślała, że malaria jest jedną z najczęstszych chorób zakaźnych na świecie, a czas wylęgania choroby wynosi od 7 do 14 dni. W przypadku Aleksandra, jak wskazuje ekspertka, szybka diagnoza i rozpoczęcie leczenia mogłyby uratować życie. To tragiczny przykład na to, jak ważne jest odpowiednie podejście do pacjenta, zwłaszcza w kontekście podróży do obszarów, gdzie ryzyko infekcji jest znacznie wyższe.
Rodzice Aleksandra zamierzają złożyć zawiadomienie do prokuratury, domagając się odpowiedzialności za błędy w diagnozie. "Nie możemy pozwolić, aby takie zdarzenia miały miejsce. To powinno być przestroga dla wszystkich szpitali w Polsce" – skomentowali.
Cała sytuacja wywołała ogólnonarodową dyskusję na temat systemu opieki zdrowotnej w Polsce oraz procedur dotyczących diagnostyki chorób tropikalnych. Lekarze, niezależnie od specjalizacji, powinni zawsze podejrzewać malarię w przypadku pacjentów powracających z tropików z gorączką i objawami ogólnymi. Każde takie przeoczenie może prowadzić do tragicznych konsekwencji, jak w przypadku Aleksandra. Przykład ten powinien skłonić do pilnych zmian w systemie ochrony zdrowia oraz do większej edukacji w zakresie diagnostyki i leczenia chorób zakaźnych.