Wstrząsające zdjęcie "Omayry" - historia, która poruszyła świat
2024-08-22
Autor: Ewa
Trzynastoletnia Omayra Sanchez znalazła się w tragicznej sytuacji po katastrofie w Armero w Kolumbii. Uwięziona w ogromnej kałuży, była przykuta do ziemi przez betonowe elementy oraz ruiny domów, które runęły podczas erupcji wulkanu Nevado del Ruiz. Minęły niemal trzy dni, odkąd dziewczynka walczyła o życie, a jej stan był coraz gorszy.
Fotograf Frank Fournier, który w tym czasie pracował dla mediów, dotarł do Omayry w momencie, gdy była jedyną osobą wśród odległej lokacji. "Ona z odwagą stawiała czoła śmierci, czując, że jej czas się kończy. Byłem zdeterminowany, by pokazać historię tej małej, mając nadzieję, że skłoni to ludzi do działania na rzecz tych, którzy przetrwali" - wyjaśnił Fournier.
Jego poruszające zdjęcie, które uchwyciło ostatnie chwile Omayry, szybko trafiło na łamy renomowanego magazynu "Paris Match", wywołując ogólnoświatową debatę na temat odpowiedzialności oraz walki o życie w trudnych sytuacjach. Fotograf stał się celem krytyki, gdy ludzie pytali, dlaczego nie interweniował, by pomóc dziewczynce. "To było niemożliwe. Słyszałem, że byłem sępem, ale nie czułem się tak. Ta historia była dla mnie ważna" - bronił się Fournier.
Wspięcie się na walkę z czasem w obliczu takich katastrof w Kolumbii nie było łatwe. Kraj zmagał się z poważnymi problemami politycznymi, w tym zamachami terrorystycznymi. Ludzie w Armero nie mieli dostępu do szybkiej pomocy, co spotęgowało tragedię. Wojsko zostało wezwane do stolicy, aby pomóc w kryzysie.
Omayra traciła kontakt z rzeczywistością, zadając pytania, które wstrząsnęły otoczeniem. "Czy mogę iść do szkoły? Boję się, że się spóźnię" - wypowiadała dramatyczne słowa, które przeszły do historii. Zaledwie kilka godzin później zmarła, a jej historia stworzyła ogromną falę humanitarnej empatii na całym świecie.
Mimo że Fournier wzbudził kontrowersje, jego zdjęcie zyskało status ikony, przypominając o tragediach, które często mijają bez echa. Jego praca nie tylko udokumentowała ból i cierpienie, ale stała się także narzędziem do mobilizacji wsparcia i świadomości na rzecz ofiar klęsk żywiołowych.
"Nie jestem sępem" - kategorycznie stwierdził, przypominając, że jakakolwiek działalność dziennikarska powinna opierać się na prawdzie i uczciwości. "Chciałem, aby ludzie zwrócili uwagę. Ostatecznie to dla nich zrobiliśmy wszystko" - dodał. Story Omayry Sanchez oraz jej dramatyczne okoliczności są przypomnieniem, jak ważna jest solidarność ludzka w trudnych czasach.