Świat

Z życia królowej do tragicznego losu: Co się stało z Constance Marten?

2025-07-15

Autor: Katarzyna

Constance Marten, niegdyś żyjąca w luksusie arystokratka, zupełnie zmieniła swoje życie. Mając tytuł, urodzenie oraz status w brytyjskiej elicie, skrywała w sobie mroczne tajemnice.

Po tym, jak jej ojciec był paziem królowej Elżbiety II, Constance w 2008 roku zyskała miano "Kobiety miesiąca" magazynu "Tatler". Jej majątek szacowano na 2,4 miliona funtów. Dziś jednak w mediach jej imię pojawia się w dramatycznym kontekście, związanym z tragiczną śmiercią jej piątego dziecka.

Droga do ucieczki i dramatyczne zaniedbania

Constance porzuciła rodzinę i luksus, stając się uciekinierką. Razem z partnerem, Markiem Gordonem, żyła w namiotach, unikając pomocy społecznej. Gordon, skazany w USA za gwałt, wprowadził Constance w owiane tajemnicą życie pełne przemocy.

Dramatyczna scena z 2019 roku, kiedy Marten wypadła z okna w ciąży z trzecim dzieckiem, okazała się punktem zwrotnym. Chociaż według sądu Gordon mógł być odpowiedzialny za jej upadek, Constance próbowała zminimalizować to zdarzenie, nazywając je "drobny wypadkiem".

Niezwykłe narodziny w tragicznych okolicznościach

Kolejne dzieci Constance rodziły się w obozowych warunkach, bez dostępu do opieki medycznej. 24 grudnia 2022 roku, w wynajętym domu, przyszło na świat piąte dziecko, Victorii. Po porodzie, Constance znów uciekła przed opieką społeczną.

Niestety, w marcu 2023 roku para została odnaleziona, a dziewczynka już nie żyła. Tragiczne okoliczności tego zdarzenia wzbudziły szok i oburzenie w społeczeństwie.

Iluzja macierzyństwa vs brutalna rzeczywistość

W sądzie Constance powtarzała, że jest dobrą matką i kocha swoje dzieci ponad wszystko. Jednak rzeczywistość w jej życiu była brutalna. Po narodzinach dziecka zapewniała, że jest w stanie się nim opiekować, a nawet starać się o mieszkanie komunalne.

Obawy pracowników socjalnych wzbudziło odkrycie, że Marten i Gordon żyli w zapleśniałym namiocie przy ruchliwej drodze. Constance bagatelizowała te niebezpieczeństwa, twierdząc, że "różni ludzie mają różne sposoby na życie".