Zaskakująca historia przyjaźni Pospieszalskiego i Owsiaka: Co poszło nie tak?
2025-02-13
Autor: Ewa
Jan Pospieszalski, w szczerej rozmowie z Krzysztofem Ziemcem, wstrząsnął słuchaczami przyznając, że przez wiele lat łączyła go z Jerzym Owsiakiem wyjątkowa przyjaźń. Byli niemal nierozłączni, gdy Pospieszalski występował z zespołem Voo Voo, wzbudzając podziw swoją muzyczną energią.
"Wydawało się, że jesteśmy przyjaciółmi na śmierć i życie. Na zawsze" – relacjonował były prowadzący program "Warto rozmawiać". Niestety, jak ujawnia, w relacji obu panów zaszły dramatyczne zmiany, które sprawiły, że ich drogi się rozeszły.
"Jurek nie wytrzymał ciśnienia i nie chce się do tego przyznać. Wpadł w coś, z czego już nie ma odwrotu, i widzimy go teraz jako cień samego siebie" – dodał 70-latek.
Pospieszalski z mocą krytykuje Owsiaka, oskarżając go o brak przejrzystości w zarządzaniu funduszami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP). Twierdzi, że rytuał WOŚP, pierwotnie będący aktem dobroci i współpracy, staje się coraz bardziej zagubiony w gąszczu kontrowersji i niejasności.
Jan Pospieszalski to postać wielowymiarowa: zanim stał się znanym dziennikarzem w Telewizji Polskiej, był zdolnym muzykiem, mającym na koncie występy z takimi zespołami jak Czerwone Gitary i Voo Voo. Właśnie w Voo Voo poznał Jerzego Owsiaka, który wtedy już działał na scenie muzycznej.
Podczas rozmowy, Ziemiec zaintrygował widzów pytaniem o stylowo ubranego Owsiaka, co pozwoliło na przypomnienie o wspólnych chwilach jakie spędzali ze sobą. Pospieszalski opisał jak Owsiak pożyczył od niego żółtą koszulę na jeden z występów, co stało się małym symbolem ich współpracy.
Jednak w miarę upływu czasu ich relacje zaczęły umawiać w zupełnie inną stronę. Owsiak stał się liderem masowej akcji charytatywnej, w której Pospieszalski widzi nie tylko pozytywne intencje, ale także działania budzące kontrowersje.
Muzyk i dziennikarz podkreśla, że zdolność Owsiaka do wpływania na młodzież w czasie festiwalu Woodstock była ogromna. Zamiast promować odpowiedzialne zachowania, Pospieszalski zauważał, że festiwal stał się miejscem, gdzie młodzi ludzie często podejmowali ryzykowne wybory. To przestroga, jaką warto mieć na uwadze, zwłaszcza w kontekście roli idoli w kształtowaniu wartości społecznych.
Pospieszalski jednoznacznie kwestionuje idee festiwalu jako nagrody dla wolontariuszy WOŚP, określając to mianem "blefu". Wspomnienia o zbiórkach pieniędzy również nie są dla niego radosne, przypominają bowiem o przezwyciężeniu trudności przez młode pokolenie, które zamiast bawić się, stawało się zmuszane do pracy na rzecz dobra publicznego.
To, co kiedyś łączyło Pospieszalskiego i Owsiaka, ewoluowało i zaczęło przypominać o bolesnej zdradzie zaufania. Jak mówi sam Pospieszalski: "Każdy ma prawo do autokompromitacji, ale nie można ignorować odpowiedzialności". Cała sytuacja nasuwa pytanie o rzeczywiste intencje Owsiaka i wyzwania, przed którymi stoi WOŚP w świetle ostatnich krytycznych uwag. Fani tej wielkiej akcji charytatywnej mają teraz powody do refleksji.