Emocjonujący powrót Leona Madsena do Częstochowy! Czy Falubaz przełamał klątwę?
2025-05-25
Autor: Michał
W niedzielnym meczu w Częstochowie odbył się niezwykle emocjonujący wyścig, w którym Leon Madsen, wracający tu jako rywal, pokazał swoją siłę. Duńczyk przez osiem ostatnich sezonów reprezentował Włókniarza, ale w tym roku przeszedł do Falubazu. Jego powrót nie był łatwy – powitały go gwizdy i obraźliwe transparenty, ale Madsen nie dał się wyprowadzić z równowagi.
"Wracam do sprawdzonych rozwiązań i w końcu mogę powiedzieć, że gra się układa" – zdradził po meczu Madsen, który po słabym początku sezonu w końcu pomógł Falubazowi zdobyć pierwsze wyjazdowe zwycięstwo.
Rozpoczęcie meczu pełne napięcia
Mecz rozpoczął się od wygranej Falubazu 4:2, ale sędzia szybko anulował wynik przez przekroczenie toru przez Hampela, co doprowadziło do remisu 3:3. W drugim wyścigu zaskoczył wszystkich Franciszek Karczewski, pokonując Damiana Ratajczaka. W następnych biegach emocje sięgały zenitu, a na torze szalał przede wszystkim Madsen oraz bracia Pawliccy.
Bieg ósmy – kluczowy moment rywalizacji
Jednak to bieg ósmy okazał się przełomowy! Kacper Woryna początkowo nie miał szans i przegrał z Przemysławem Pawlickim oraz Rasmusem Jensenem. Dzięki temu Falubaz uzyskał bezpieczne ośmiopunktowe prowadzenie. Czas na kontrolowanie meczu.
Niespodzianki i kontrowersje
W dziesiątym biegu trener Staszewski zaryzykował rezerwą taktyczną, co okazało się nietrafionym pomysłem. Po pasjonującym wyścigu Pawlicki ponownie musiał uznać wyższość Madsena. Falubaz prowadził już 43:35, a kibice zaczęli wiązać nadzieje z Włókniarzem, gdy Karczewski przyjechał linię mety pierwszy w dwunastym wyścigu.
Jednak Woryna po raz kolejny nie zdołał wygrać. W ostatnim biegu, mimo dominacji Hampela, kontrowersyjna decyzja sędziego o wykluczeniu Doyla wprowadziła dodatkowe emocje, gdyż Australijczyk wrócił na tor po poważnej kontuzji. Zaskakująco Włókniarz zdobył 5:1!
Finał zaskakuje i decyduje o zwycięstwie Falubazu
Finałowe starcie rozpoczęło się od prowadzenia Falubazu 5:1. Mimo wysiłków Piotra Pawlickiego, goście utrzymali przewagę, kończąc mecz wynikiem 48:42.
Dla Włókniarza ten mecz był testem siły i determinacji. Mimo porażki, pokazał, że potrafi stawić czoła rywalom, a Leon Madsen, wracając do formy, z pewnością będzie jeszcze nie raz zaskakiwał kibiców.