Kaczyński: Sąd brytyjski powinien być radykalnie zreformowany, po skandalach z Michałem K.
2024-09-11
Autor: Agnieszka
We wtorek Londyn po raz kolejny zajmował się sprawą Michała K., byłego szefa Rzędowej Agencji Rezerw Strategicznych, który został zatrzymany na początku września na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Po kolejnym posiedzeniu sąd zdecydował, że Michał K. pozostanie w areszcie, odrzucając wniosek obrony o uwolnienie go za poręczeniem w wysokości 250 tys. funtów.
Środa w Sejmie przyniosła intensywne pytania do Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Dziennikarze dopytywali, dlaczego nie poręczył za Michała K. oraz czy uznaje, że osoba bliska premierowi, Mateuszowi Morawieckiemu, mogła złamać prawo. Kaczyński odpowiedział stanowczo: „To nie była prawa ręka premiera, a nikt się nie zwrócił do mnie o pomoc.”
Podczas rozmowy o wyrokach sądów brytyjskich, Kaczyński skomentował, że w obecnej sytuacji postrzega je podobnie jak polskie. „Powinny być radykalnie zreformowane, ponieważ nie są to obecnie sądy państwowe, lecz instytucje reprezentujące pewną opcję polityczną” - stwierdził, podkreślając potrzebę reform w obliczu kontrowersji związanych z pracą brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości.
Michał K. jest oskarżony o przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej, przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków, za co grozi mu do 10 lat więzienia. W mediach pojawiły się nowe doniesienia, a „Gazeta Wyborcza” raportuje zeznania Justyny G., byłej dyrektor Biura Zakupów w RARS, która podkreśliła, że Michał K. miał notować na karteczkach osoby, które miały otrzymać zamówienia, a następnie niszczył te dokumenty.
Niedługo po tych kontrowersjach, na jaw wyszły także połączenia z Pawłem Szopą, właścicielem marki odzieżowej Red is Bad, który jest obecnie ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania oraz czerwoną notą Interpolu. Ta sytuacja budzi wiele pytań o stan praworządności i transparentności w Polsce oraz w Wielkiej Brytanii.
Reformas sądownictwa staje się pilnym tematem nie tylko w Polsce, ale i w skali międzynarodowej. Warto zadać pytanie, jak daleko sięgają te kontrowersje i jakie będą ich konsekwencje dla polityki obu krajów.