Rodzina Artura w dramatycznej sytuacji po powrocie z Anglii. Co poszło nie tak?
2025-02-05
Autor: Andrzej
Pan Artur, po 17 latach spędzonych w Anglii, wrócił do Polski marząc o własnym domu niedaleko Bydgoszczy. Niestety, jego marzenie zamieniło się w prawdziwy koszmar. Zlecił budowę swojego domu Jackowi S., którego przedstawiał jako profesjonalnego budowlańca.
Budowa rozpoczęła się w grudniu 2021 roku, z umową na stan surowy zamknięty. Podczas realizacji projektu pan Artur zdecydował się na całkowite wykończenie, co miało umożliwić jego rodzinie wygodne życie. Zainwestował ponad milion złotych, ale dom wciąż nie jest ukończony, a rodzina została bez dachu nad głową.
"Jesteśmy bezdomni. Żyjemy w jednym pokoju z pięcioma osobami. Gdy przyjeżdżam, muszę spać na podłodze" – opowiada pan Artur.
Jacek S. przez wiele osób był postrzegany jako strażak i lokalny społecznik, co miało potwierdzać jego wiarygodność. Michał i Anna, inni poszkodowani klienci, także uwierzyli w jego deklaracje, jednak szybko przekonali się, że to był błąd. Mimo wpłaconych 600 tysięcy złotych, ich dom również nie został ukończony.
Kiedy zaczęły się pojawiać negatywne opinie o Jacku S., zamykał swoje firmy i rejestrował nowe, by uniknąć konsekwencji. Ostatnie rejestracje dokonane były na jego żonę, a siedziba firmy mieści się… w budynku kościoła, co wzbudza kolejne kontrowersje.
Jacek S. nie tylko budował domy, ale również angażował się w lokalny klub piłkarski, obiecując pomoc w awansie drużyny do IV ligi. Jak twierdzi prezes klubu, jego obietnice doprowadziły do poważnych problemów finansowych organizacji, która nie otrzymała licencji na dalsze działanie w czwartej lidze.
Policja i prokuratura w województwie kujawsko-pomorskim są coraz bardziej zainteresowane działalnością Jacka S. Zgłoszenia dotyczą oszustw sięgających od kilkunastu tysięcy złotych do nawet 2 milionów. Prokuratorzy zebrali materiał dowodowy, który pozwolił na postawienie mu zarzutów. Sprawa jest w toku, a liczba poszkodowanych rośnie.
Rodzina Artura oraz inni klienci są przerażeni sytuacją i apelują o pomoc oraz wsparcie w walce o swoje prawa. Czy sprawiedliwość będzie im sprzyjać? O dalszy rozwój sytuacji będziemy na bieżąco informować.