Rozrywka

Zabawa w Disneylandzie przerodziła się w koszmar: Rachunek za śniadanie wstrząsnął ojcem!

2025-06-22

Autor: Ewa

Rachunek, który wstrząsnął wszystkimi

John, ojciec, który spędził magiczny dzień w Disneylandzie ze swoimi córkami, nie spodziewał się, że rachunek za brunch zamieni jego radość w szok. Po wspólnym posiłku z pięcioma osobami, w tym dziećmi, mężczyzna opublikował zdjęcie paragonu na platformie X (dawniej Twitter), ukazując kolosalną sumę 187 dolarów na osobę, co w przeliczeniu daje prawie 700 zł. Warto dodać, że z tej kwoty aż 150 dolarów (około 555 zł) to napiwek!

Co znajdowało się na talerzu za 3,5 tys. zł?

Zarówno John, jak i jego internauci z niecierpliwością zaczęli analizować, co właściwie znajduje się w tak drogim śniadaniu. Na talerzu widniał m.in. stek wołowy, jajko sadzone, szparagi i krewetki, a zaledwie jeden napój alkoholowy - Krwawa Mary - towarzyszył posiłkowi. Jednak, gdy John ujrzał końcowy rachunek, prawie „wypluł kawę” z wrażenia. Żartując, oznajmił, że jeśli kiedykolwiek spotka „tę przeklętą mysz”, nawiązał do Myszki Miki, nie omieszkał wyrazić swojej frustracji.

Internet nie zostawia suchej nitki na Disneylandzie

Zdjęcie paragonu momentalnie obiegło sieć, wywołując lawinę komentarzy. Wielu użytkowników, z oburzeniem podchodziło do ceny, twierdząc, że żaden posiłek nie jest wart takich pieniędzy. "To skandal!" - pisał jeden z komentujących. Inny z kolei przypomniał, że ceny są znane z góry przy rezerwacji, więc każdy powinien być świadomy wydatków.

Czym zachwyca "Śniadanie Księżniczek"?

Disney pokusił się o stworzenie "Śniadania Księżniczek", oferując niezapomniane, trzydaniowe posiłki, które umożliwiają spotkania ulubionych postaci Disneya. W menu dla dorosłych znalazły się jajka deviled, kiełbasa z indyka oraz truflowy makaron z serem, natomiast dla dzieci przewidziano kurczaka i gofry w zabawnym kształcie Myszki Miki. Dodatkowo, do wyboru są przystawki, takie jak mini bułeczki z homarem i pączki beignets. Cała ta przyjemność zaczyna się od 142 dolarów (525 zł) za osobę, co sugeruje, że John z rodziną sięgnęli po rozszerzoną wersję.

Czy był warto? Ojciec odnajduje sens w radości dzieci

Pomimo przeogromnego rachunku, John przyznał, że cała rodzina bawiła się doskonale. "Jedzenie oceniliśmy na 7/10, obsługa była wyjątkowo uważna i entuzjastyczna, a księżniczki miały czas dla dzieci. Najważniejsze, że dzieciom się podobało!" - podsumował w komentarzu. Dodał jednak z humorem, że dzieci nauczyły się kilku nowych słów, gdy ujrzały końcową kwotę.