Rozrywka

30 lat temu zniknął gitarzysta Richey Edwards. Czy zrealizował swój plan na "perfekcyjną ucieczkę"?

2025-02-01

Autor: Michał

Richard "Richey" Edwards był jedną z najbardziej intrygujących postaci brytyjskiej sceny rockowej lat 90. Niezbyt utalentowany jako gitarzysta, często omijany przez członków zespołu Manic Street Preachers, potrafił jednak przyciągnąć uwagę swoją charyzmą i głębokimi tekstami, które poruszały ważne tematy, takie jak zdrowie psychiczne czy społeczne problemy.

Zespół Manic Street Preachers, do którego dołączył w końcu lat 80., zauważył jego potencjał tekst writerski, co sprawiło, że stał się czwartym członkiem grupy. Niestety, im większa popularność, tym większa presja, z którą Richey nie potrafił sobie poradzić. Jego zmagania z depresją oraz uzależnieniami były powszechnie znane w kręgach przyjaciół i rodziny.

W 1994 roku doszło do poważnego incydentu zdrowotnego, po którym Richey na krótko opuścił zespół. Po pewnym czasie wydawało się, że wraca do formy, jednak jego problemy emocjonalne ciągle go dręczyły. W styczniu 1995 roku postanowił odwiedzić rodzinę w Blackpool przed trasą koncertową i nikt nie przypuszczał, że będzie to ich ostatnie spotkanie.

1 lutego 1995 roku Richey wymeldował się z hotelu w Londynie, zostawiając cały swój bagaż. Śledztwo ujawniło, że udał się do swojego mieszkania w Cardiff, gdzie miał pozbyć się paszportu. Po tym trop zniknął, a rodzina zrozpaczona jego zniknięciem, uruchomiła wszystkie możliwe kontakty w celu jego odnalezienia.

Dwa tygodnie później odnaleziono jego samochód, porzucony w pobliżu Bristolu. Wnętrze wskazywało, że ktoś tam nocował, jednak policja nie była w stanie potwierdzić, czy był to Richey. Wykluczono również samobójstwo, co tylko potęgowało spekulacje. Niektórzy z fanów wierzyli, że Richey mógł zostać porwany przez brytyjski wywiad za swoje kontrowersyjne wypowiedzi, inni byli przekonani, że zrealizował plan „perfekcyjnej ucieczki” od sławy.

Siostra Richeya, Rachel, twierdziła, że muzyk od lat myślał o zniknięciu, a jego ucieczka mogła być powiązana z tajemniczą kobietą, którą miał poznać w szpitalu. Krążyły również pogłoski, że Richey mógł wyjechać do Izraela.

Pomimo upływu lat, koledzy z Manic Street Preachers wciąż mają nadzieję na jego powrót. W 2008 roku, po ponad 10 latach ciszy, Richey został oficjalnie uznany za zmarłego, ale jego przyjaciele z zespołu nigdy w to nie uwierzyli. Do dziś pozostawiają wolny mikrofon na scenie z myślą o nim. Czy naprawdę zniknął na zawsze, czy może chciał zniknąć z oczu świata? Czy tajemnice Richeya Edwards’a kiedykolwiek ujrzą światło dzienne?