Szok! Marek Papszun wrócił do Rakowa i natychmiast eksplodował na ławce!
2024-07-22
Autor: Tomasz
421 dni - tyle dokładnie musiał czekać Marek Papszun, aby znów poprowadzić Raków Częstochowa. Przed niedzielnym meczem z Motorem Lublin, na konferencji prasowej, wyraził optymizm co do najbliższego spotkania: "Jestem dobrej myśli, że już w tym meczu zdobędziemy trzy punkty. To pierwsze spotkanie, szczególnie z beniaminkiem, jest jednak niewiadomą. Wiemy, czego się spodziewać po Motorze i wierzymy, że to starcie zakończy się naszym sukcesem."
Papszun przyznał jednak, że potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby odpowiednio zgrać zespół. Odeszli bowiem kluczowi zawodnicy, tacy jak Vladan Kovacević i Janis Papanikolau, a ekipa zasiliła się aż pięcioma nowymi graczami. "W tym okienku straciliśmy dwóch liderów. Teraz przed innymi piłkarzami wyzwanie, aby to udźwignąć. Liczę na grupę zawodników, że godnie ich zastąpią," dodał.
Raków wystartował do spotkania z dwoma nowymi zawodnikami w podstawowej jedenastce: Patrykiem Makuchem i Adriano Amorimem. Trener zdecydował się kontynuować ustawienie 1-3-4-2-1, które przynosiło sukcesy w jego pierwszej kadencji. Przed meczem Papszun wykazywał się doskonałym humorem - spacerował, uśmiechał się i rozmawiał z pracownikami telewizji. Ewidentnie brakowało mu atmosfery ekstraklasy.
Początkowo Dawid Szwarga był bardziej aktywny przy linii bocznej, ale już po 10 minutach Papszun miał pierwsze uwagi dotyczące gry obronnej. Podczas przerwy na wodę skupił swoją uwagę głównie na Milanie Rodinie. Scena pełna emocji miała jednak miejsce później, kiedy Kacper Trelowski popełnił błąd w polu karnym - napastnik Motoru nie wykorzystał jednak doskonałej okazji. Papszun niemal eksplodował na ławce rezerwowych, dając bramkarzowi surową reprymendę i nakazując, by w przyszłości wybijał piłkę w podobnych sytuacjach.
Raków nie tylko doskonale przygotował się fizycznie, ale i taktycznie do tego meczu. Gol Ante Crnaca z 31. minuty potwierdził świetną formę zespołu. Akcja rozpoczęła się od przejęcia piłki na własnej połowie, przemyślanej wymiany podań i skorzystania z luki w środku pola. Występ Koczergina, który zdobył z piłką kilkadziesiąt metrów, a następnie podał do Tudora, był kluczowy. Tudor zagrał futbolówkę wzdłuż pola karnego, gdzie świetnie uprzedził obrońcę Crnac i umieścił piłkę w siatce.
Również defensywne stałe fragmenty gry były dobrze zorganizowane - Papszun wciąż preferuje strefowe ustawienie, a piłkarze koncentrują się głównie na piłce. Niemniej jednak, zespół ma jeszcze sporo do poprawy w tej kwestii, gdyż nie stworzył zbyt wielu groźnych okazji. Za to wielkie brawa należą się Adriano Amorimowi, który zachwycał swoją szybkością, techniką i determinacją, mimo że nie udało mu się zdobyć bramki.
Piłkarze Rakowa grali odpowiedzialnie, realizując założenia taktyczne. W razie potrzeby, defensywę zabezpieczał inny zawodnik, kiedy jeden z obrońców włączał się do akcji ofensywnej.
Zwycięstwo Rakowa zostało przypieczętowane w 87 minucie, kiedy Dawid Drachal wykorzystał koszmarny błąd defensywy Motoru, podwyższając wynik na 2-0. To bez wątpienia udany powrót na ławkę trenerską dla Marka Papszuna.
Jeśli interesują Cię dalsze losy Rakowa i odkrycie, co jeszcze szykuje Papszun dla swoich rywali w ekstraklasie, śledź nasze relacje na bieżąco!